Czy dam radę ? Czy nie umrę, co mam robić.... ?
Takie pytanie kiedyś sobie zadawałam, a teraz już mi wszystko obojętne. Nikt nie ucieknie, jeśli go nienawidzę. Nie interesuje mnie twoja opinia o innych.
Myślisz, że się przejmę, tobą ? To chyba śnisz, ja nie mam uczuć, ani człowieczeństwa, na miano demona nawet nie zasługuje, wiesz ?
Idę do tego idioty, chociaż jest bardzo inteligentny to zachowuje się jak dziecko, w pewnym sensie, ale jego ruchy są nie do przewidzenia.
Taaa słynny informator, kochający ludzi...
Izaya Orihara....
-Ohayo...-zawołał chłopak, uśmiechając się lekko.
-Ohayo-mruknęłam cicho, przerywając mu w pół zdania.
-Jak tam leci ?-spytał jakby nie wiedział, co się dzieje k co tu przyszłam.
-Izaya-kun nie wkurzaj mnie, dobra.-warknęłam, podnosząc na niego zirytowany wzrok.-Dobrze, wiesz po co tu jestem.
-No wiem, ale już zapytać nie można-westchnął i zaczął coś pisać w komputerze. -Nadal szukasz, Asakury-san ?-spytał. Niech mnie przestanie, w końcu wkurzać.
-Hai, ale ty na pewno wiesz, gdzie ona obecnie jest-zamknęłam oczy i pomyślałam, w myślach do dziesięciu. W taki sposób, próbowałam się uspokoić, ale to też nic nie dało.
-No.... wiem, ale jakbyś chciała to byś sama mogła się dowiedzieć i ją znaleźć-zauważył, dalej się uśmiechając. Spojrzałam na niego spod przymróżonych powiek, z politowaniem.
-Dobra nic nie mówiłem-zaśmiał się, widząc mój wyraz twarzy.-Obecnie jest w Japonii-mruknął, odczytując dane z monitora.
-Nie, no kurwa nie wiedziałam-stwierdziłam z wyraźną ironią w głosie. Tylko debil by się nie połapał, że to sarkazm. -Ale w jakim mieście dokładnie jest ?
-W Tokio.
-Yhym, no to złoże jej krótką wizytę-oznajmiłam, bardziej do siebie niż chłopaka.
-Aż tak bardzo chcesz umrzeć ?
-Znasz odpowiedź więc czemu pytasz ?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Irytowało mnie to wszystko coraz bardziej.
-Jestem ciekaw czy to prawda-mruknął i jakimś cudem byliśmy na dachu, a ja stałam na krawędzi. Jeszcze chwila, a spadnę w dół. Zwróciłam ku niemu smutne , ale jednocześnie obojętne spojrzenie.
-Puść-nakazałam, bez żadnego wahania w głosie. Początkowo obdarzył mnie tylko zdziwionym wzrokiem, ale posłuchał i puścił....
... spadam, lecę w dół, zamykam oczy.
Jeszcze chwila i "umrę", ale jednak jestem na ziemi, leżę zmęczona, ale żywa. Po chwili podnoszę się na chwiejących się nogach. Izaya stoi przede mną z nikłym uśmiechem.
Słyszę klaskanie, ale dalej nie otwieram oczu. Wiem, że to on, czuję jego aurę.
-Jestem pod wrażeniem, żaden człowiek jeszcze się nie zdecydował na to...
-Nie jestem człowiekiem-szepnęłam. Byłam zmęczona tym wszystkim, a szczególnie tym, że nie mogę umrzeć.
~Może nie, ale masz uczucia~pomyślał. Znałam jego myśli i na to stwierdzenie się wyraźnie skrzywiłam. Jak on się myli....
****
Q_Q
czwartek, 13 marca 2014
piątek, 7 marca 2014
Prolog
Boję się, naprawdę się boje.
Siedzę w tej cholernej celi już od tylu lat. Nie mogę uciec, nie mam siły na to....
Nie mam już nic, a umrzeć nie mogę. Myślisz, że mam uczucia to jesteś w błędzie i to dużym.
Przychodzisz do mnie ze strachem w oczach, przede mną. Boisz się mnie bardziej niż ja tego wszystkiego. Nazywasz mnie potworem i co z tego ?
Nie jestem człowiekiem, ale też nie potworem, tylko demonem, chociaż nie mam nic w sobie z wyjątkiem pustki w sercu, skamieniałym.
Uciekaj dalej i tak Cię złapię. Otwórz tą celę i tak przede mną nie uciekniesz. Jestem już za tobą, przestań uciekać przede mną. Chodź w berka się pobawmy, słyszę twoje kroki i przyśpieszony oddech. Nie uciekaj, pobaw się ze mną. Przestań i tak Cię złapie.
Dalej mi nie wierzysz ?
Przecież stoję za tobą i już cię mam. Nie patrz na mnie przerażony i tak mnie to nie ruszy. Teraz wszystko skończę, moja zabawa w zemstę dobiega końca. Czeka Cię kara, taka jaką mi wymierzałeś.
Już Cię złapałam , a teraz.... czas pożegnać przyjaciół ?
Co myślisz, że nim byłeś ?
Więc bardzo się myliłeś. Tyle razy chciałeś zabić mnie, a ja się z tego śmiałam. Chodź mój uśmiech nie był szczery. Teraz bym się zaśmiała, ale zbyt smutno mi. Czas to zakończyć...
....Krzyk, trzask i krew. Całe pomieszczenia w czerwonej cieczy.
Już nie Cię nie ma. Az tak bolało ? Mam nadzieję, że twoja dusza nie zazna spokoju. Tak jak moja, zostanie uwieziona na tym świecie z ta różnicą, że ja mam ciało, a ty już nie.
Dlaczego nie płaczę? Udawałeś przede mną ? Mówiłeś, że tobie na mnie zależy, a to było kłamstwem. To uczucie umarło na starcie. Chciałeś mnie tylko zabić. Już Cię nie chcę, nie pożądam to już dawno minęło. Miałam nadzieję, ale ja zniszczyłeś....
Chcę tylko zapomnieć, a to już nic nie znaczy... źle mnie traktowałeś, ale ja Cię i tak "kochałam", ale jak widać to minęło... już dawno i nigdy nie powróci.
Spojrzałam jeszcze raz na martwe ciało z obrzydzeniem i wywaliłam zakrwawioną łyżkę. Czemu była w tej cieczy ?
To proste oczy mu wydłubałam bez zastanowienia. Nawet z satysfakcją , że to zrobiłam....
Tego świata już nie zmienisz, a ja musze cierpieć żyjąc. Odpłacam za swe czyny niegdyś, ale po co ? Powinnam już umrzeć i zniknąć, ale nawet w najgłębszych czeluściach Tartaru mnie nie chcieli. Wy to nazywacie piekłem, ale Tartar jest czymś gorszym niż piekło. Jako demon musiałam się urodzić w piekle, ale w czeluście Tartaru są zsyłane najgorsze i najniebezpieczniejsze dusze i demony.
Jednak on chyba miał rację, ja jestem potworem, zdolnym zabić każdego. Jakby ona pierwszy się na to zdecydował, ale jak widać był zbyt głupi. Chciał ludziom udowodnić kim jestem, ale nie wyszło, tak mi przykro...
Nawet Cerber, strażnik Tartaru nie chciał mnie tam wpuścić. Rachel Asakura, przywróciła mnie do życia, jednak i ona została obalona przez własna córkę i strącona w otchłanie, z których sama mnie wygnała. Co za ironia losu...
Ja chcę po prostu odejść, ale nie mogę właśnie z tego powodu, do póki władczyni piekła mi mnie pozwoli, nie mogę tego zrobić, ale ja nawet nie wiem gdzie jej szukać, jak ?
Jest tylko jedna osoba, która może mi powiedzieć gdzie ona jest, a jest nią....
*****
Nudzę się Q_Q
Siedzę w tej cholernej celi już od tylu lat. Nie mogę uciec, nie mam siły na to....
Nie mam już nic, a umrzeć nie mogę. Myślisz, że mam uczucia to jesteś w błędzie i to dużym.
Przychodzisz do mnie ze strachem w oczach, przede mną. Boisz się mnie bardziej niż ja tego wszystkiego. Nazywasz mnie potworem i co z tego ?
Nie jestem człowiekiem, ale też nie potworem, tylko demonem, chociaż nie mam nic w sobie z wyjątkiem pustki w sercu, skamieniałym.
Uciekaj dalej i tak Cię złapię. Otwórz tą celę i tak przede mną nie uciekniesz. Jestem już za tobą, przestań uciekać przede mną. Chodź w berka się pobawmy, słyszę twoje kroki i przyśpieszony oddech. Nie uciekaj, pobaw się ze mną. Przestań i tak Cię złapie.
Dalej mi nie wierzysz ?
Przecież stoję za tobą i już cię mam. Nie patrz na mnie przerażony i tak mnie to nie ruszy. Teraz wszystko skończę, moja zabawa w zemstę dobiega końca. Czeka Cię kara, taka jaką mi wymierzałeś.
Już Cię złapałam , a teraz.... czas pożegnać przyjaciół ?
Co myślisz, że nim byłeś ?
Więc bardzo się myliłeś. Tyle razy chciałeś zabić mnie, a ja się z tego śmiałam. Chodź mój uśmiech nie był szczery. Teraz bym się zaśmiała, ale zbyt smutno mi. Czas to zakończyć...
....Krzyk, trzask i krew. Całe pomieszczenia w czerwonej cieczy.
Już nie Cię nie ma. Az tak bolało ? Mam nadzieję, że twoja dusza nie zazna spokoju. Tak jak moja, zostanie uwieziona na tym świecie z ta różnicą, że ja mam ciało, a ty już nie.
Dlaczego nie płaczę? Udawałeś przede mną ? Mówiłeś, że tobie na mnie zależy, a to było kłamstwem. To uczucie umarło na starcie. Chciałeś mnie tylko zabić. Już Cię nie chcę, nie pożądam to już dawno minęło. Miałam nadzieję, ale ja zniszczyłeś....
Chcę tylko zapomnieć, a to już nic nie znaczy... źle mnie traktowałeś, ale ja Cię i tak "kochałam", ale jak widać to minęło... już dawno i nigdy nie powróci.
Spojrzałam jeszcze raz na martwe ciało z obrzydzeniem i wywaliłam zakrwawioną łyżkę. Czemu była w tej cieczy ?
To proste oczy mu wydłubałam bez zastanowienia. Nawet z satysfakcją , że to zrobiłam....
Tego świata już nie zmienisz, a ja musze cierpieć żyjąc. Odpłacam za swe czyny niegdyś, ale po co ? Powinnam już umrzeć i zniknąć, ale nawet w najgłębszych czeluściach Tartaru mnie nie chcieli. Wy to nazywacie piekłem, ale Tartar jest czymś gorszym niż piekło. Jako demon musiałam się urodzić w piekle, ale w czeluście Tartaru są zsyłane najgorsze i najniebezpieczniejsze dusze i demony.
Jednak on chyba miał rację, ja jestem potworem, zdolnym zabić każdego. Jakby ona pierwszy się na to zdecydował, ale jak widać był zbyt głupi. Chciał ludziom udowodnić kim jestem, ale nie wyszło, tak mi przykro...
Nawet Cerber, strażnik Tartaru nie chciał mnie tam wpuścić. Rachel Asakura, przywróciła mnie do życia, jednak i ona została obalona przez własna córkę i strącona w otchłanie, z których sama mnie wygnała. Co za ironia losu...
Ja chcę po prostu odejść, ale nie mogę właśnie z tego powodu, do póki władczyni piekła mi mnie pozwoli, nie mogę tego zrobić, ale ja nawet nie wiem gdzie jej szukać, jak ?
Jest tylko jedna osoba, która może mi powiedzieć gdzie ona jest, a jest nią....
*****
Nudzę się Q_Q
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)